niedziela, 16 grudnia 2012

1. Lody waniliowe

–    Tu jest pięknie- powiedziała, gdy usiadły na ławce.
–    - Tak, tak- zgodziła się blondynka- Ale nie musisz tego powtarzać co pięć minut, to się robi irytujące.
–    No ale spójrz tylko na to...- nie dokończyła. Jeden nieostrożny ruch i czekoladowy shake, który trzymała w rękach, spływał po jej bladych nogach.
–    Boże, Alice!- westchnęła Nina wyjmując z torebki chusteczki- Dlaczego ty musisz być taką sierotą?
–    Się lepiej ciesz, że nie musimy wracać, bo spodenek nie pobrudziłam.
–    I moich cudownych trampek!- krzyknęła- Wtedy bym zabiła.
–    Tak?- zdziwiła się brunetka- Czym? Szynką?- po czym obie wybuchnęły śmiechem przypominając sobie sytuację sprzed kilku godzin, kiedy to Nina rzucała w zapatrzoną w telewizor, Alice plastrami szynki.
–    Ej, chodźmy na zakupy- zaproponowała blondynka, kiedy w końcu się uspokoiły.
–    Po co? Po colę, mleko, masło, sałatę, szynkę, kurczaka?
–    Nie głupia.
–    Jejciu, przecież żartuję- szybko wstała, wywaliła do kosza zabrudzone chusteczki i pociągnęła kuzynkę za rękę. 
***
To był już kolejny sklep, z którego wyszły niezadowolone. Albo brakowało rozmiarów, albo nie ten kolor, co chciały, albo ceny znacznie przekraczające ich budżet. Skręciły w kolejną uliczkę, która niczym nie różniła się od pozostałych. Jednak w oczy rzucił im się sklep na samym końcu, był taki kolorowy, taki niepasujący. Już kiedy pociągnęły za klamkę na ich twarzach zawitał uśmiech. Ogromny sklep ze stertą różnorodnych ciuchów, butów, dodatków. Przymierzalnie na środku, okrągłe stojaki, na których wisiały ubrania z zabawnymi postaciami z kreskówek były największym atutem sklepu. 

–    Nina, Nina! - zawoła Alice- Zobacz, jakie fajne bluzy- powiedziała, kiedy blondynka do niej podeszła
–    Jejku, faktycznie śliczne- potwierdziła zdejmując czerwoną bluzę z myszką miki z wieszaka- Tylko widziałaś, że jesteś w męskim dziale?
–    Jakoś specjalnie mi to nie przeszkadza.
–    To leć przymierzyć, bo chyba nie znajdę mniejszej pasującej na ciebie- rzuciła w kuzynkę ciuchem.
–    Harry! Jaki chcesz rozmiar?- ktoś krzykną głośno niedaleko niej
–    L, bo xl jest za duże- odpowiedział ktoś ze środka sklepu. Zdziwiona Nina podniosła wzrok, żeby sprawdzić, kto robi takie zamieszanie. Chłopak, który krzyczał, stał po drugiej stronie stojaku. Kiedy zobaczył, że dziewczyna się na niego patrzy uśmiechnął się do niej, a ona odwzajemniła uśmiech.
–    Wyjdziesz wreszcie?- zapytała kuzynkę- Alice, cztery minuty powinny ci wystarczyć na ogarnięcie się.
–    Zaraz.
–    Dlaczego Ty musisz się tak ociągać? Idę usiąść. Nogi mnie bolą.
Zmęczona opadła na kanapę , na której siedział krzyczący wcześniej chłopak.
- Fajny tatuaż- powiedziała Nina patrząc na mikrofon na ramieniu chłopaka.
- Dzięki- uśmiechnął się do niej- Ty też masz jakiś?- dziewczyna pokręciła przecząco głową
- Chciałabym, ale boję się. 
- Czego? - spytał zdziwiony- To nie boli. A nawet jeśli to to jest przyjemny ból.
- Przyjemny ból?- zaśmiała się - Nie wiedziałam, że coś takiego istnieje.
–    Harry! Zayn! - do sklepu wbiegł nieco wyższy od szatyna brunet- Samochód nam się zepsuł.
–    Powiedź po prostu, że Niall jest głody- zasugerował chłopak, który wyszedł z przymierzalni w tej samej bluzie, jaką przymierzała Alice.
–    Nie, mówię prawdę. Do tego są korki.
–    To chyba nie ma sensu, żebyśmy się w ogóle stąd dzisiaj ruszali.
–    Ej Nina, nie uważasz że- zaczęła Alice opuszczając kabinę i jednocześnie pisząc sms'a- Trochę dziwnie...- spojrzała w stronę kanapy i zamilkła. Jej i tak duże niebieskie oczy powiększyły się prawie dwukrotnie.
–    Fajna bluza- zauważył Harry
–    Dzięki- wymamrotała po chwili- Twoja też.
–    Tak? - udawał zdziwionego. 

 Alice stanęła w dość długiej kolejce do kasy. Spojrzała na stojącą na zewnątrz i rozmawiającą z chłopakami Ninę i wiedziała, że musi opanować emocje, żeby nie wyjść na kompletną idiotkę:
–    Ta ekspedientka była bardzo niemiła- powiedziała dołączając do reszty
–    My się chyba jeszcze nie znamy, Niall jestem- blondyn wyciągnął do niej rękę na przywitanie
–    Alice.
–    Słuchaj- zaczęła Nina- Tak stwierdziliśmy, że moglibyśmy pójść na lody. Co ty na to?
–    A wiesz, że z milą chęcią.
–    Wczoraj byłem w lodziarni niedaleko. Waniliowe były świetne, a czekoladowe...
–    Dobrze, dobrze, opanuj się -zażartował Zayn przerywając koledze- To w którą stronę idziemy?
–    W prawo- uniósł głowę do góry udając obrażonego.
Minęli kilka uliczek zanim dotarli do ogromnej lodziarni. Rozstawione wokół pomarańczowego budynku stoliki były w większości zajęte, jednak udało im się znaleźć wolne miejsca.
–    Co podać?- do stolika podeszła wysoka niebieskooka brunetka
–    A co proponujesz?- zapytał Harry uśmiechając się do niej zalotnie
–    Mamy w naszej ofercie zestaw 'pajacyk' wszystkie smaki w jednym waflu- dziewczyna zarumieniła się
–    To poprosimy dla każdego z nas- zadecydował nie pytając innych o zdanie.
–    Jesteś żałosny- wypaliła Nina kiedy kelnerka odeszła- Idę do toalety.
–    Poczekaj, idę z tobą- zerwała się Alice
–    Co ci odbiło?- zaczęła otwierając drzwi do wyjątkowo zadbanej łazienki- Zacznij się zachowywać normalnie. Tak to cały czas gadasz, a teraz się nie odzywasz.
–    Ty serio nie wiesz, kim oni są?- spytała opierając rękę o umywalkę
–    No proszę, oświeć mnie.
–    One Direction- wyszeptała- What makes you beautiful? - dodała widząc,  że kuzynce nic nie mówi nazwa zespołu
–    Nie nie- pokręciła głową z niedowierzaniem- To oni to śpiewali?
–    No tak, pokażę Ci w domu.
Zanim wyszły poprawiły kreski na powiekach i fryzury. Kiedy znalazły się na zewnątrz Nina spojrzała się na Alice wymownym wzrokiem.
–    Przepraszamy, że tak długo- powiedziała blondynka siadając pomiędzy Liamem a Zaynem
–    Nic się nie stało- szatyn uśmiechnął się do niej- Dosłownie przed minutą przenieśli nasze zamówienie
–    I jak, dobre?- spytała Alice
–    Czekaliśmy na was. To tak smakowicie wygląda- Niall złapał za łyżkę
–    Jedź śmiało, nie  krępuj się- zażartowała brunetka widząc, że blondyn nie może się powstrzymać
–    Ymm. Pyszne- po jego słowach wszyscy wybuchnęli śmiechem.
Nie zdążyły zjeść nawet połowy swoich porcji, gdy Nina spojrzała na zegarek
–    Już jest tak późno? Musimy się zbierać
–    Tak szybko?- zdziwił się Harry
–    Niestety- Alice wzruszyła ramionami- Szkoda, miło było was poznać.
–    To może chociaż wymienimy się numerami?
–    Nie ma problemu- powiedziała sięgając po torebkę . Waniliowa część trzymanego przez nią loda wylądowała na czerwonej koszulce chłopaka- Jezu, przepraszam- krzyknęła- Nie chciałam.
(...)
Kiedy weszły do mieszkania odetchnęły z ulgą. Wróciły o ustalonej przez wujka, u którego zatrzymywały się w każde wakacje, porze. Od razu popędziły do swojego pokoju. Jasne pomieszczenie pomalowane na beżowo z wielką flagą na ścianie naprzeciwko okna. Pod nią dwa pojedyncze łóżka złączone w jedno, na którym leżały porozrzucane gazety, które przeglądały rano. Prawa ściana zastawiona była przez czerwoną komodę, biurko tego samego koloru i niebieski fotel. Na lewej wisiały zdjęcia z ich poprzednich wakacji.
–    Dziewczyny, ja wychodzę- poinformował je wujek- Będę po północy. Zamknijcie drzwi na klucz i nie wpuszczajcie absolutnie nikogo.
–    Spokojnie, mamy szesnaście lat, nie sześć- uspokoiła go Alice- Baw się dobrze.
–    Wy też. Dobranoc- powiedział wychodząc z mieszkania.
–    Znowu zmieniłaś hasło?- Nina spojrzała z wyrzutem na brunetkę
–    Wybacz- Wzięła od niej laptopa i szybko wpisała dziwny ciąg liczb i znaków
–    Myślałam, że nie mamy przed sobą tajemnic
–    Bo nie mamy, ale coś miałam przeczucie, że Adam będzie dzisiaj grzebał w naszych rzeczach. A teraz patrz- włączyła teledysk do piosenki, o której mówiła Ninie w toalecie
–    O kurcze, faktycznie – powiedziała w połowie teledysku- Ale czekaj, czekaj, ty takiej muzyki nie słuchasz podobno. Skąd o nich wiedziałaś?- spytała podchwytliwie
–    No wiesz- zaczęła się tłumaczyć- Trafiłam na nich oglądając jakiś tam teledysk
–    Tak. Już ci wierzę.
–    Ja się nie ograniczam do jednego gatunku- wytłumaczyła wyjmując z kieszeni telefon, przed chwilą dostała sms'a
–    Co się tak cieszysz?- zapytała widząc,  że kuzynka od jakiejś chwili uśmiecha się do ekranu swojego telefonu
–    ,, Zmarnowałaś najlepszą część, Niall miał rację- waniliowe były świetne. Spotkacie się z nami jutro?”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz